Na słabym debiucie łatwiej zarobić?
Dzisiejsza rocznica debiutu Energi oraz zbliżający się wielkimi krokami koniec roku zachęcają do podsumowań dotyczących ofert publicznych. Przeanalizowanie tego, jak radzą sobie giełdowe spółki, które zasiliły szeregi GPW w 2013 roku, prowadzi do ciekawych wniosków, na pierwszy rzut oka sprzecznych z logicznym tokiem myślenia.
Dokładnie rok temu, 11 grudnia 2013, przy Książęcej miał miejsce debiut Energi. Oferta warta 2,4 mld zł była największym IPO na rodzimej giełdzie od lipca 2011 roku i pamiętnego rozczarowującego debiutu JSW.
Z Energą miało być jednak inaczej. Spółka wydawała się solidna, dodatkowo debiuty, które poprzedzały IPO Energi, były wręcz fenomenalne. Wszystkie pięć spółek, debiutujących w czwartym kwartale 2013 roku wykazało w pierwszym dniu wzrosty na poziomie wyższym niż 18%. Każdy debiut kończył się sukcesem. Warto zaznaczyć, że w gronie tym oprócz względnie małych Peixinu (najlepszy debiut roku), MLP i Mercatora, znaleźli się również kolejowi giganci: Newag i PKP Cargo. Można więc powiedzieć, że przed debiutem Energi narosła swego rodzaju debiutowa bańka.
Debiut zawiódł
Energa serię tę jednak przerwała. Pierwszy dzień przyniósł inwestorom 5,35% strat, a spółka była wyceniana poniżej kursu z IPO jeszcze przez dwa kolejne miesiące. Analitycy twierdzili wówczas, że o porażce Energi przesądziły słabe nastroje rynkowe, nie najlepsze otoczenie dla spółek energetycznych oraz duża ilość akcji pracowniczych.
Po początkowych rozczarowaniach spółka jednak zaczęła przynosić akcjonariuszom coraz więcej powodów do radości. Sukcesywne wzrosty kursu sprawiły, że obecnie Energa jest wyceniana 36% powyżej wartości przedstawionej w ofercie.
- Od początku roku cały sektor energetyczny mocno odbił wraz ze wzrostem cen energii oraz wprowadzeniem mechanizmów wsparcia w segmencie wytwarzania. Spośród dużych spółek z branży kurs Energi zachowywał się najlepiej. Kluczowy pozytywny wpływ miały w mojej ocenie dwa czynniki. Po pierwsze jasno określona polityka dywidendowa na kolejne lata i dotrzymanie w tam kontekście obietnic sprzed IPO. W przyszłym roku oczekiwana stopa dywidendy powinna wynieść około 5% i jest to najwyższy poziom na tle sektora. Druga kwestia to mocna ekspozycja na regulowany biznes, który odpowiada za około 90% mojej prognozy wyników spółki w kolejnym roku na poziomie EBITDA (dystrybucja, OZE oraz segment ciepła). Owocuje to relatywnie dużą na tle sektora stabilnością i przewidywalnością wyników. – twierdzi Maria Mickiewicz z BESI.
Słabi debiutanci liderami wzrostów
Dzięki solidnym wzrostom Energa bardzo dobrze wygląda nie tylko na tle sektora, czy całego rynku, ale także wyróżniała się w gronie zeszłorocznych debiutantów. Pośród 16 spółek, które w 2013 roku zasiliły szeregi GPW (pomijane są spółki migrujące z NewConnect), energetyczny gigant znalazł się na czwartym miejscu pod względem stopy zwrotu, jaką mógł osiągnąć inwestor, który kupił akcje podczas oferty i trzyma je aż do dzisiaj. Energę w zestawieniu tym wyprzedziły jedynie Gorenje (+41%), Feerum (+82%) oraz Golbal Cosmed (+238%).
Odchodząc od szczegółowych analiz wymienionych emitentów można stwierdzić, iż wspomniane cztery spółki łączy jedna wspólna cecha. Wszystkie one zaliczyły słaby debiut. Najsłabiej w tym gronie podczas pierwszego dnia wypadło Feerum (-11,1%), najlepiej Cosmed (-1,1%). Co ciekawe, brylujące podczas swoich debiutów PKP Cargo (+20,6%) i Newag (+23,7%) wyceniane są obecnie na poziomie podobnym, jaki wykazały po pierwszym dniu notowań. Ostatni rok spędziły więc w trendzie bocznym. Jeszcze gorzej sprawa wygląda w przypadku Mercatora i Peixinu. Mimo świetnych debiutów akcje tych spółek notowane są obecnie wyraźnie poniżej ceny z oferty.
Szczerze mówiąc ja się na tym całkowicie nie znam. Dla mnie debiutem było to, że otworzyłam sklep internetowy wraz z płatnościami https://www.cashbill.pl/pobierz/integracje i wtedy jestem pewna, że moi klienci mają zapewnione bezpieczne transakcje. W takim przypadku mogę nazwać to debiutem.
OdpowiedzUsuń